 | Niniejsza bajka pochodzi z pakietu "Bajki Antoniego Józefa Glińskiego tom II". Powstała przy udziale wspaniałych ludzi i wybitnych artystów: Stanisława Mikulskiego i Bartosza Wierzbięty. Przypomnijmy, że Antoni Józef Gliński to autor jednego z najpopularniejszych polskich zbiorów bajek: Bajarza Polskiego, na którym wychowało się wiele pokoleń naszych dzieci. Bajki te uaktualnił dla nas w sposób mistrzowski Bartosz Wierzbięta , którego znamy przede wszystkim jako autora polskich dialogów do filmów animowanych "Shrek" i "Madagaskar". Dzięki temu, po nasze bajki chętnie sięgną - i to wielokrotnie - także dorośli czytelnicy. Stanisława Mikulskiego nie musimy nikomu przedstawiać. Nam, ten wybitny aktor polskiego filmu kojarzy się przede wszystkim z filmami "Kanał" oraz "Ewa chce spać", a także z serialem "Stawka większa, niż życie". Fragment bajki: "Dawno, dawno temu, żył sobie bardzo leniwy chłop. Niczego nie uprawiał, niczego nie hodował, tylko siedział w karczmie, dłubał w nosie i kombinował, jakby tu się wzbogacić bez żadnej pracy. Sąsiedzi radzili mu, żeby wziął się do roboty, zanim wszystko przepije, ale on tylko wzruszał ramionami i dalej dłubał. "Tylko głupi pracują" - odpowiadał. Zapasy pieniędzy powoli jednak topniały i chłop pewnego dnia zdał sobie sprawę, że zostało mu tylko kilka miedzianych monet. "Kup za nie ziarno, wysiej, za rok zbierzesz plon i będziesz miał z czego żyć" - radzili sąsiedzi. "E, za dużo zachodu" - uznał chłop - "Będę się bawił w jakieś podlewanie, wyrywanie chwastów i tym podobne? Nie jestem głupi". A potem poszedł do knajpy i wszystko przepił. Wracając do domu zboczył z drogi i wlazł do lasu, o którym wszyscy wiedzieli, że jest zaczarowany i lepiej tam nie chodzić, a już na pewno nie w nocy. Błąkał się tak ze dwie godziny, aż wreszcie zobaczył wśród drzew światełko. "Dobry wieczór, zastałem Jolę?" - wybełkotał, przekonany, że to chatka leśnika. Kiedy jednak rozsunął gałęzie, zobaczył, że światło nie pochodzi z chatki, a ze szczeliny w ziemi. Na środku polany w powietrzu unosił się blady, migotliwy płomień, który nie dawał ciepła i nie rzucał cienia. "Co do diabła...?" - wymamrotał chłop a wtedy "Trach!" - ogień strzelił iskrami, zapachniało siarką a z ziemi zaczął się wydobywać czarny dym. "O Boże!" - wrzasnął chłop a wtedy płomień skurczył się i przygasł, ale on tego już nie widział, bo dawno uciekł w krzaki. Biegnie, biegnie, potyka się o korzenie drzew, gałęzie tłuką go po twarzy, a drogi jak nie było tak nie ma, bo ze strachu zgubił się już doszczętnie i nawet nie wie, gdzie północ, a gdzie zachód. Wreszcie wyrżnął głową o jakiś pień i aż usiadł z wrażenia. "Och do diabła..." - wymamrotał i zaczął rozcierać guza, a tylko to powiedział, znów zapachniało siarką i znów spod ziemi zaczął się wydobywać czarny dym. Chłop znów się przestraszył i poleciał przez las. Biegnie, biegnie, a wokół coraz więcej dymu, coraz mocniej czuć siarkę i jeszcze z tyłu coś jakby coraz bliżej sapie. "Już po mnie" - pomyślał chłop, ale w tej samej chwili wybiegł na drogę i zobaczył kapliczkę. Z tyłu zasyczało, zafurkotało i ucichło, a kiedy chłop wreszcie odważył się obejrzeć, nikogo ani niczego tam nie zobaczył. Po jakiejś godzinie wrócił wreszcie do domu, dokładnie zamknął drzwi na klucz i zwalił się na łóżko. "Do diabła, niewiele brakowało" - powiedział i zadłubał w nosie. "Faktycznie" - odpowiedział czyjś głos i chłop ze strachu spadł z łóżka na podłogę. W fotelu siedział drobny jegomość w różowym szlafroku i piłował sobie paznokcie. "Panie, co pan? Jak pan tu wszedł?" - zdziwił się chłop, który dobrze pamiętał, że zamknął drzwi na klucz. "Trzy razy mnie wzywałeś, więc w końcu przyszedłem" - odpowiedział nieproszony gość. "Ja? Wzywałem? Do diabła, ja nikogo nie wzy..." - powiedział chłop i nie dokończył, bo właśnie zrozumiał z kim ma do czynienia." autor: Antoni Józef Gliński, red. Bartosz Wierzbięta lektor: Stanisław Mikulski długość: 00:16:46 wydawca: GONTAR - Zbigniew Gontar isbn: 978-83-910569-5-0_03 data: 2010.09.01 cena: 6.15 PLN |