Szukaj
KATEGORIE
E-prasa
Ebooki
Audiobooki
E-podręczniki
>> Matematyka (26)
>> Historia (6)
>> Język Polski (15)
>> Fizyka (3)
Audiobooki angielskie
>> Biografie (5)
>> Dla Dzieci (4)
>> Obyczajowe (17)
>> Erotyka (45)
>> Film I Tv (2)
>> Historia (9)
>> Humor (10)
>> Literatura (5)
>> Filozofia (0)
>> Poezja (2)
>> Poradniki (47)
>> Podróże (1)
Ebooki (j. angielski)
>> Biografie (9)
>> Obyczajowe (18)
>> Gotowanie (10)
>> Film I Tv (0)
>> Gry (1)
>> Historia (3)
>> Humor (75)
>> Kryminał  (4)
>> Poezja (0)
>> Poradniki (30)
>> Podróże (28)

O leniwym chłopie i skarbie
Niniejsza bajka pochodzi z pakietu "Bajki Antoniego Józefa Glińskiego" który powstał przy udziale wspaniałych ludzi i wybitnych artystów: Michała Milowicza i Bartosza Wierzbięty. Michał Milowicz to gwiazda polskiej sceny, którego pamiętamy z przedstawień "Koncert piosenek Elvisa Presleya" oraz "Metro", a także z filmów "Chłopaki nie płaczą", "Killer'ów 2-óch", czy "Poranek Kojota". Bartosz Wierzbięta to wschodząca gwiazda filmu polskiego. Prawdziwą sławę przyniosło mu opracowanie polskich dialogów do filmu "Shrek". Ogromna popularność w Polsce takich filmów animowanych, jak "Shrek", czy "Madagaskar" to w dużej mierze jego zasługa. Fragment bajki:       "Dawno, dawno temu, żył sobie bardzo leniwy chłop. Niczego nie uprawiał, niczego nie hodował, tylko siedział w karczmie, dłubał w nosie i kombinował, jakby tu się wzbogacić bez żadnej pracy. Sąsiedzi radzili mu, żeby wziął się do roboty, zanim wszystko przepije, ale on tylko wzruszał ramionami i dalej dłubał. "Tylko głupi pracują" - odpowiadał. Zapasy pieniędzy powoli jednak topniały i chłop pewnego dnia zdał sobie sprawę, że zostało mu tylko kilka miedzianych monet. "Kup za nie ziarno, wysiej, za rok zbierzesz plon i będziesz miał z czego żyć" - radzili sąsiedzi. "E, za dużo zachodu" - uznał chłop - "Będę się bawił w jakieś podlewanie, wyrywanie chwastów i tym podobne? Nie jestem głupi". A potem poszedł do knajpy i wszystko przepił. Wracając do domu zboczył z drogi i wlazł do lasu, o którym wszyscy wiedzieli, że jest zaczarowany i lepiej tam nie chodzić, a już na pewno nie w nocy. Błąkał się tak ze dwie godziny, aż wreszcie zobaczył wśród drzew światełko. "Dobry wieczór, zastałem Jolę?" - wybełkotał, przekonany, że to chatka leśnika. Kiedy jednak rozsunął gałęzie, zobaczył, że światło nie pochodzi z chatki, a ze szczeliny w ziemi. Na środku polany w powietrzu unosił się blady, migotliwy płomień, który nie dawał ciepła i nie rzucał cienia. "Co do diabła...?" - wymamrotał chłop a wtedy "Trach!" - ogień strzelił iskrami, zapachniało siarką a z ziemi zaczął się wydobywać czarny dym. "O Boże!" - wrzasnął chłop a wtedy płomień skurczył się i przygasł, ale on tego już nie widział, bo dawno uciekł w krzaki. Biegnie, biegnie, potyka się o korzenie drzew, gałęzie tłuką go po twarzy, a drogi jak nie było tak nie ma, bo ze strachu zgubił się już doszczętnie i nawet nie wie, gdzie północ, a gdzie zachód. Wreszcie wyrżnął głową o jakiś pień i aż usiadł z wrażenia. "Och do diabła..." - wymamrotał i zaczął rozcierać guza, a tylko to powiedział, znów zapachniało siarką i znów spod ziemi zaczął się wydobywać czarny dym. Chłop znów się przestraszył i poleciał przez las. Biegnie, biegnie, a wokół coraz więcej dymu, coraz mocniej czuć siarkę i jeszcze z tyłu coś jakby coraz bliżej sapie. "Już po mnie" - pomyślał chłop, ale w tej samej chwili wybiegł na drogę i zobaczył kapliczkę. Z tyłu zasyczało, zafurkotało i ucichło, a kiedy chłop wreszcie odważył się obejrzeć, nikogo ani niczego tam nie zobaczył. Po jakiejś godzinie wrócił wreszcie do domu, dokładnie zamknął drzwi na klucz i zwalił się na łóżko. "Do diabła, niewiele brakowało" - powiedział i zadłubał w nosie. "Faktycznie" - odpowiedział czyjś głos i chłop ze strachu spadł z łóżka na podłogę. W fotelu siedział drobny jegomość w różowym szlafroku i piłował sobie paznokcie. "Panie, co pan? Jak pan tu wszedł?" - zdziwił się chłop, który dobrze pamiętał, że zamknął drzwi na klucz. "Trzy razy mnie wzywałeś, więc w końcu przyszedłem" - odpowiedział nieproszony gość. "Ja? Wzywałem? Do diabła, ja nikogo nie wzy..." - powiedział chłop i nie dokończył, bo właśnie zrozumiał z kim ma do czynienia."
autor: Antoni Józef Gliński red. Bartosz Wierzbięta
lektor: Michał Milowicz
długość: 00:14:32
wydawca: GONTAR - Zbigniew Gontar
isbn: 978-83-910569-3-6_04
data: 2009.06.01
cena: 6.15 PLN
Zobacz Publikację Dodaj do Koszyka Facebook
Brzydkie kaczątko
Kot wojewoda
O panu tralalińskim
Scooby-Doo! Klątwa Kleopatry
Kuba i Buba
Ali Baba i czterdziestu zbójców. O Aladynie i lampie cudownej.
i-Prasa.pl należy do MarcoPOLO2000 i jest oficjalnym serwisem przedsprzedażowym NetPress sp. z o.o. działającym w ramach Programu Partnerskiego Nexto
kontakt w sprawach publikacji, zamówień, reklamacji - tel. +48.32.7281548
Buziaczki : Bobasy : FUN : Bash : XO.PL : Miłosny : Moja Karteczka : Prasa