| | |  |
|
KATEGORIE
E-prasa Ebooki Audiobooki E-podręczniki Audiobooki angielskie Ebooki (j. angielski) |
|  | | | |
|
|
| | |  |
| | |  | |  | | | |
| | |  | |  | | | |
| | |  |  | Stabat Mater Dolorosa - smoleńska pieśń na głos i fortepian (mezzosopran) muzyka: Paweł Bitka Zapendowski słowa: pol. tłumaczenie sekwencji łac. nuty - 7 str., tekst Pieśń dedykowana jest ofiarom katastrofy smoleńskiej w 2010 Stała Matka Boleściwa U stóp krzyża, we łzach cała.... Pieśń "Stabat Mater Dolorosa - smoleńska" na mezzosopran i fortepian powstała w Paryżu i po raz pierwszy była wykonana przez Annę Bober, z akompaniamentem Małgorzaty Westrych, w Galerii Austriackiego Konsulatu Generalnego w Krakowie w kwietniu 2010. Tak pisze o "Stabat Mater Dolorosa" dr Jacek Ozimkowski, wokalista, wykładowca krakowskiej Akademii Muzycznej: "Piękna melodyka i wokalne prowadzenie frazy rzadko zdarzają się w muzyce współczesnej. Jednocześnie brak przerysowań i użycie wyjątkowo proporcjonalnie dobranych środków kompozytorskich powoduje żywo odczuwany ból, a przecież o to chodziło w dawnej sekwencji "Stabat Mater". Partia fortepianu bardzo ekspresyjna, a jednocześnie oszczędna, szczególnie podkreśla linię wokalną i zawartą w niej treść. Rzadko się zdarza, by tak wiele emocji wyrazić za pomocą harmonii podkreślającej linię melodyczną, która nie jest przerysowana i egzaltowana, jak często obecnie bywa." Paweł Bitka Zapendowski - kompozytor, dramaturg. Ukończył Akademię Muzyczną w Krakowie. W latach 90. współpracował z Piwnicą pod Baranami, pisząc ponad 100 piosenek, spektakli muzycznych i kabaretowych (Mgła na dzień dobry - do wierszy K. Mikulskiego; Żegnaj Poro! wg B.Schulza; Dzieci Rimbauda). Nagrywa utwory z różnymi wykonawcami. Opera kameralna "Kokaina (dzień 1 i 2)" o Georgu Traklu (wykonanie estradowe w Austriackim Konsulacie Generalnym w Krakowie, 2010). autor: Paweł Bitka Zapendowski wydawca: Wydawnictwo e-bookowo isbn: 978-83-62480-32-6 data: 2010.01.01 cena: 6.05 PLN |
|
|  | | | |
| | |  |  | WIZJA (przekroczenia dotychczasowości) Drogi Czytelniku, Być może zgodzisz się ze mna, że... Jedyny możliwy rozwój wynika zawsze z przekraczania tego, co jest. Każdy człowiek, ale nade wszystko każdy naród, o ile podąża drogą postępu i rozwoju, jest inny, nowy, każdego ranka. Zastyga w bezruchu tragicznego marazmu ten człowiek i ten naród, który nie ma odwagi wybrać przyszłości. A przyszłość to przekroczenie tego, co było i jest w nas liche, mdłe, słabe i złe. Jako lekarz, lekarz ludzkiej psychiki, wiem, że nadzieja na uzdrowienie jest realna dopóty, dopóki zarówno dotknięty cierpieniem człowiek, ale także i ja - jego terapeuta, jesteśmy zgodni w jednym, a mianowicie, ponad wszystko gotowi jesteśmy stać się kimś innym, innym niż byliśmy dotychczas. Wyzdrowieć oznacza stać się kimś innym, odnowionym, nowym. Więcej! Nie tylko zdrowienie z cierpienia, ale także utrzymanie się przy zdrowiu, a nade wszystko wszelki rozwój wymaga gotowości przekraczania dotychczasowości. To prawda słuszna dla pojedynczego człowieka, ale także dla całych narodów. Jako Polak wiem, że Polska dzisiaj także takiej gotowości potrzebuje, gotowości do odnowy życia politycznego. Trzeba ją rozpocząć od odfałszowania tego życia, jego obrazu, znaczeń, pojęć a nawet słów z nim związanych. Trzeba rozminować linię demarkacyjną stworzoną przez elity polityczne, aby oddzielała społeczeństwo od polityki. To, co winniśmy zrobić na początku tego Dzieła, to wreszcie wyjaśnić, że polityka nie jest zła z natury. Ani zła, ani dobra. Polityka po prostu jest. Tak, jak jest ekonomia, kultura, społeczeństwo, gospodarka. W tej książce zwracam się do dorosłego i dorastającego pokolenia, bo przywracanie polityki społeczeństwu wymaga obecności nas wszystkich. Przed nami, obym się mylił, długa droga do demokracji. Już nie deklaratywnej, wyśpiewanej przez klasę polityczną, jak zwykle w naszej historii jedynie "ku pokrzepieniu serc", ale żywej demokracji, demokracji będącej sumą aktywności politycznej każdego z nas. Tyle demokracji, ile bezpośredniego udziału społeczeństwa, mojego, Twojego udziału w życiu politycznym mojego osiedla, wsi, gminy, powiatu, regionu i państwa... Oto moja "Wizja", może stanie sie także i Twoja. Zapraszam! Waldemar Krynicki Fragment: O tym się mówi. O tym się pisze. Tym się żyje, zdaje się, aż do przesady. Jedni są za, inni przeciw. Jedni stawiają warunki, drudzy mogliby i bezwarunkowo, byle szybciej... Ale tak naprawdę, o co cały ten zgiełk, ta gorączka niemalże? Kto ją rozpala? I po co? A może by tak bez pośpiechu, tego pośpiechu, który zawsze winien budzić czujność, zwłaszcza, gdy z zacisza ministerialnych gabinetów wpędza całe narody w ryzykowną awanturę? Może by jednak bez tego pośpiechu właśnie zastanowić się nad Europą? Nad Europą dziś... Zwolennicy zjednoczonej Europy często używają argumentu tak zwanej "wspólnej Europy". My, którzy w Unii Europejskiej jesteśmy od niedawna, ulegamy wrażeniu, być może celowo rozpowszechnianemu przez euroentuzjastów, iż "wspólna Europa" oznacza "wspólne" korzystanie z jej bogactwa. To z tego powodu zapewne było pilno do Unii krajom rozwijającym się Europy Środkowowschodniej. Ale przecież głęboka mądrość tkwiąca w tych narodach sprawia, że nie wszyscy ulegają złudzeniom. Bardzo wielu z nas zdaje się rozumieć, że bogactwem nikt się chętnie nie dzieli. Przeciwnie, jak świat światem, każdy je chce mieć na swój wyłączny użytek, o czym możemy się przekonać w dobie tzw. kryzysu finansowego. Rządy bogatej Europy skoncentrowały się w nim na ratowaniu swoich własnych gospodarek jedynie. (Jak bardzo Zachodni Europejczyk umie liczyć pieniądze, przekonał się niejeden podczas "turystycznych" podróży po Europie trwających bywało całymi latami.) Odrzućmy przeto, już na wstępie, pierwszy mit, jakoby Zachód miał czy chciał się z nami dzielić dobrobytem. Jeśli nie dobrobytem, to, czym w takim razie? Co w tej Europie, "wspólnej Europie" jest wspólne? Wspólni są eurobiurokraci... Gdyby to miało oznaczać zastąpienie narodowych biurokracji - jedną brukselską, to byłaby to nawet kolosalna oszczędność! Ale nie łudźmy się. Biurokraci w Polsce pozostają wszędzie tam, gdzie byli. Więcej, mamy podstawy, by twierdzić, że jeszcze ich przybyło dla tłumaczenia języka brukselskiej biurokracji na język polskiej biurokracji. Kto za to płaci? Wiadomo! My. "Wspólna Europa", gdy powstawała w latach 50-tych ubiegłego stulecia jako porozumienie o charakterze ściśle gospodarczym, była przedsięwzięciem ze wszech miar uzasadnionym. W tamtych zamierzeniach, jako ciało koordynujące przede wszystkim przemysł węgla i stali oraz energii atomowej, a także promujące współpracę gospodarczą dążąc do uproszczenia procedur transgranicznych, jako takie porozumienie winna była powstać. Uwzględniwszy zaś fakt, iż w roku 1949 powstała Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (RWPG), organ o podobnych celach w odniesieniu do państw bloku socjalistycznego, w takich warunkach EWG powstać musiała. Skoro na płaszczyźnie militarnej istniały dwa bloki: Układ Warszawski i NATO, tak i na płaszczyźnie gospodarczej takie opozycyjne bloki musiały się wyłonić. Nowa generacja polityków już bowiem zrozumiała, że narzędziem ewentualnej wojny w Europie będzie nie czołg i karabin, ale tym narzędziem będzie pieniądz. Więcej! Najświatlejsi spośród tamtejszych mężów stanu rozumieli, że nowa wojna wybuchła już nazajutrz po zakończeniu II wojny światowej, wybuchła wojna o dobrobyt społeczeństw, postęp gospodarczy oraz dostęp do surowców. Czy można zaryzykować stwierdzenie, tak chętnie wygłaszane przez wschodnioeuropejskich eurosceptyków/realistów, iż przyłączenie krajów Wschodniej Europy do Unii Europejskiej jest w istocie kontynuacją niemieckiej ?drang nach Osten", że jest to podbój w nowym stylu, uwieńczenie wieloletnich dążeń gospodarki zachodniej do zdobycia nowych rynków zbytu? Czy takie obawy są uzasadnione? Oczywiście. Choć trzeba zachować wstrzemięźliwość w sądach. Faktem pozostaje jednak, że rywalizacja dwóch obozów gospodarczych i militarnych zakończyła się niespodziewanie: jeden obóz, obóz socjalistyczny, po prostu zniknął - powstała próżnia. Zagospodarowanie jej nie było oczywiście kwestią militarną, ale przede wszystkim gospodarczą. Ze względu zaś na naturę próżni, fizycznie niemożliwą do utrzymania, było tylko kwestią czasu i to niedługiego. Wiemy poza tym, że próżnia ssie. Nie inaczej stało się w przypadku próżni wschodnioeuropejskiej. Od momentu otwarcia granic zaczęła wsysać w swoją otchłań wszystko, co się dało: zachodnioeuropejskie używane samochody, modę, styl życia. Zachód Europy starał się, co zrozumiałe, uchronić przed wyssaniem wszystko to, co miał cenne i najcenniejsze. A więc co? autor: Waldemar krynicki wydawca: Wydawnictwo e-bookowo isbn: 978-83-62480-16-6 data: 2010.01.01 cena: 10.08 PLN |
|
|  | | | |
| | |  |  | Wyjątkowa publikacja elektroniczna będąca zbiorem 100 współczesnych polskich wierszy i dzieł sztuki o tematyce anielskiej i poświęcona postaci Anioła Stróża. Autorami tekstów i dzieł plastycznych są profesjonaliści, twórcy nie zawodowi oraz osoby niepełnosprawne. Wszyscy połączeni jedną ideą przedstawienia różnych wizerunków Anioła Stróża. Publikacja została wzbogacona o eseje o tematyce anielskiej napisane przez dr Katarzynę Krzan, redaktor naczelną wydawnictwa e-bookowo, Pawła Bitkę Zapendowskiego, kuratora wystawy i redaktora antologii, prof. dr hab. Zofię Zarębiankę, przewodniczącą jury poetyckiego, która udostępniła także swoje anielskie wiersze oraz reżysera Włodzimierza Palusińskiego, przewodniczącego jury plastycznego. W Antologii zamieszczono również prace znanych artystów: Stanisława Tabisza, Anny Gertych Malikowej i Jerzego Skąpskiego. Niniejszy e-book prezentuje wiersze i dzieła sztuki prezentowane na wystawie w Galerii Audialnia w Krakowie, te nagrodzone, oglądane, jak i wiele z tych, jakie z powodu ograniczonego miejsca w galerii, nie mogły się w niej znaleźć. Antologia jest podsumowaniem konkursu ogłoszonego w 2009 roku i rozstrzygniętego w grudniu - wystawa trwała do 2 lutego 2010 roku. Ze wstępu: Twórców zainspirowała idea wystawy otwartej dla wszystkich: zarówno profesjonalistów, amatorów, jak i osób niepełnosprawnych, połączonych jedną tematyką: Anioła Stróża i aniołów. Chęć integrowania różnych dziedzin sztuki spotkała się z sympatią i w galerii znalazły się obok siebie wiersze i prace plastyczne - obrazy olejne, ikony, pastele, rysunki, grafiki, rzeźby, ceramika, witraże, fotografie, grafika cyfrowa, kolaże, tkaniny, lampy, anioły zrobione na szydełku, laleczki... Honorowe Jury Mandrola pod przewodnictwem prof. Zofii Zarębianki (poezja) i Włodzimierza Palusińskiego (plastyka) dokonało wyboru prac i zdecydowało o przyznaniu nagród. 5 grudnia 2009 roku odbyło się otwarcie wystawy w Galerii Audialnia na krakowskim Starym Mieście. Jej Gośćmi specjalnymi byli: Anna Gertych Malikowa - rzeźbiarka, której anioły goszczą od dawna w Audialni, Jerzy Skąpski - witrażysta, autor wielu realizacji witraży w architekturze sakralnej, zaprezentował on na wystawie obraz Anioł Klasztoru w Hebdowie oraz prof. Stanisław Tabisz - prezes ZPAP Okręgu Krakowskiego - który pokazał serię rysunków z aniołami. Na wernisażu wybrane wiersze czytali: Ola Barczyk, Wiktoria Kwiatkowska i Stanisław Michno - aktor Teatru Cricot 2 Tadeusza Kantora. Wystąpiła Kasia Stolarczyk, tańcząc do muzyki z piosenek Anny Szałapak. Nagrody dla najlepszych prac zostały ufundowane przez: wortal literacki granice.pl, Wydawnictwo Miniatura, Bereś & Baron Media Productions - producenta komedii filmowych Anioł w Krakowie i Zakochany Anioł oraz Stowarzyszenie Artystów Pienińskich. Niniejszy e-book stanowi pokłosie anielskiej wystawy. autor: Paweł Bitka Zapendowski wydawca: Wydawnictwo e-bookowo isbn: 978-83-61184-76-8 data: 2010.01.01 cena: 18.15 PLN |
|
|  | | | |
| | |  |  | Polska to demokratyczne państwo prawa - tak mówi konstytucja. Niestety, duża część tego prawa powstała w poprzednim ustroju. Ustroju, który zwalczał prawo własności. Jednym z takich antywłasnościowych praw jest prawo zabraniające właścicielowi terenu wyciąć drzewo bez zgody urzędu, jeśli to drzewo ma więcej niż 5 lat. Żeby ukazać jak nieżyciowe jest to prawo dodam, że liczy się całkowity wiek drzewa, a nie to ile np. drzewo rośnie u nas. Przykładowo 30-40 centymetrowa brzózka, którą kupimy w szkółce leśnej może mieć 4 lata. Oznacza to, że jeśli posadzimy ją, to już po roku (zgodnie z prawem) powinniśmy pytać o zgodę na jej wycięcie odpowiedni urząd. Podobnie jest z krzewami, jeśli są one starsze niż 5 lat. Opłaty za wycięcie drzew mogą być bardzo wysokie, kary natomiast mogą i dochodzą nawet do kilkuset tysięcy złotych. Czasami udaje się wyciąć drzewo bez pozwolenia i nikt się nie zorientuje. Właśnie, czasami. Czy stać Cię, Drogi Czytelniku na wielotysięczne kary i stresujące, wielomiesięczne walki z urzędem? Jeśli nie, to zachęcam do zakupu tej książki. Zakup ten może kosztować Cię mniej niż jedna tysięczna kwoty, grożącej Ci kary. Opcja z wycięciem drzewa "na wariata" zupełnie odpada, gdy mamy "życzliwego" sąsiada - w takim przypadku kara jest pewna jak w banku. Poradnik ten nie będzie dotyczyć całej procedury pozyskiwania zezwolenia na wycinkę drzew - informacje na ten temat są łatwo dostępne w internecie. Nie miałoby sensu powielać ich tutaj. Moja książka ma na celu zapre-zentowanie prostej broni biologiczno-prawnej, jakiej możemy użyć w wojnie przeciw urzędnikom. Oczywiście nie mówię tutaj o używaniu wąglika :), czy drogich procesach sądowych. Książka jest adresowana głównie do osób, którym urząd odmówił wydania zgody na wycięcie drzewa oraz do osób, których nie stać na zapłacenie opłaty. Dużą wartość stanowić ona będzie również dla architektów, ogrodników, działkowców, projektantów ogrodów, rolników, zarządców terenów zielonych, spółdzielców, czy każdego kto chce pozbyć się jakiegoś drzewa. autor: Wojciech Majda wydawca: Wydawnictwo e-bookowo isbn: 978-83-61184-77-5 data: 2010.01.01 cena: 29.24 PLN |
|
|  | | | |
| | |  |  | Zielona Dusza jest pełna różnych nastrojów i przeżyć. Ponieważ jest zielona gdzieś w najgłębszych zakamarkach zawsze przemawia przez nią optymizm i gra szczęście. Po smutnych wydarzeniach zazwyczaj następują te weselsze, które znakomicie równoważą się z nimi, a nawet pozostawiają w czytelniku odrobinę kolorowych emocji. "Zielona dusza" - to zbiór subtelnych utworów opowiadających o pewnym czasie. Najpierw jest to smutny okres po utraconej miłości, później następuje otwarcie na nowe uczucie. Towarzyszy mu ogromna tęsknota i nadzieja. Tłem dla historii uczuć są przemyślenia autorki i niezwykłe spotkania ze zwykłymi ludźmi i zjawiskami. Tomik kończy się optymistycznymi wierszami o spełnionej, wyśnionej miłości. Zapraszam do czytania, przeżywania, czucia... RECENZJE: "Wiersze Hanny Krugiełki kojarzą mi się z szeptami... Wyrzucanymi pospiesznie myślami. Tak wypowiadają się najczęściej ludzie, kiedy mają coś bardzo ważnego a zarazem bardzo prywatnego do powiedzenia drugiej osobie. Trochę się boją, są niepewne, nieufne, jakby zawstydzone, że ośmielają się mówić... bezbronne. Bohaterka tych wierszy zamknięta jest w swoim wnętrzu, bo tylko w nim czuje się bezpiecznie. Z tej perspektywy patrzy na świat, którego nie do końca rozumnie, a może nawet nie chce zrozumieć ("wmuszam wiadomości polityczne/jak zimny obiad"). W tej skorupie są jednak szczeliny, z których widać niebo ("W kolorowym świecie miłości/ trwam wytrwale na przekór"), człowieka (czasami nieznajomego, jak ten z autobusu), a czasami całkiem bliskiego. Świat, w którym wiedzie życie bohaterka tych wierszy, zbudowany jest z marzeń i tęsknot. Taka prywatna Arkadia, gdzieś w tle czai się nostalgia idąca pod pachę z bólem egzystencjalnym, niepozornym znaczkiem w klapie z napisem "Et in Arcadia ego". Ale są też w tym tomiku wiersze pogodne emanujące dobrem, miłością, czułością, wiersze subtelne i ulotne jak motyle. Mają w sobie coś z kłębuszka miękkiej wełny, do którego mamy ochotę się przytulić. Mienią się kolorami, grubością i fakturą wełny. Można je układać zgodnie z paletą barw albo po swojemu. A wtedy zobaczymy portret kobiety, która kocha i chce być kochaną." Stefan Drajewski "Poezja Pani Hanny Krugiełki jest głosem pokolenia urodzonego w latach 70. Pokolenia świadomego doświadczonego historią przemian roku 1989, pokolenia szlachetnych idei i niespełnionych nadziei. Brak perspektyw, uziemienie, monotonia, marazm nudna i męcząca praca albo jej brak to codzienność dzisiejszych trzydziestolatków. Krugiełka w tym kontekście pisze o niespełnionej miłości romantycznej, wzniosłych ideach, byciu szlachetnym i bezinteresownym. Pokazany w jej wierszach kontrast, zderzenia idei z rzeczywistością wyłania nieco smutny obraz kondycji duchowej pokolenia któremu przyszło zmagać się dzisiejszą rzeczywistością. Krugiełka pisze o tęsknocie za uczuciami idealnymi, których brak w dzisiejszym świecie, gdzie jest tylko miejsce dla zimnych egoistów. Wiersze poetki to protest przeciw otaczającej nasz rzeczywistości. Jest to próba powrotu do idei romantycznych, których dziś już brak, za którymi wszyscy tęsknimy." Maciej Niemier autor: Hanna Krugiełka wydawca: Wydawnictwo e-bookowo isbn: 978-83-61184-73-7 data: 2010.01.01 cena: 10.08 PLN |
|
|  | | | |
| | |  | |  | | | |
|
|  | | | |
|